Kolumb Odnaleziony – „Wyprawa Do Raju” [RECENZJA]

(1492: Conquest of Paradise;  Francja, Hiszpania, Wielka Brytania 1992;  reż. Ridley Scott;  obsada: Gerard Depardieu, Armand Assante, Sigourney Weaver, Loren Dean, Angela Molina, Fernando Rey, Michael Wincott, Tcheky Karyo)

Ridley Scott to jeden z najbardziej popularnych reżyserów współczesności; rozpoczynał swą przygodę z filmem dziełami z gatunku fikcji naukowej, które zapisały się stalowymi zgłoskami w historii światowego kina. Jednak więcej kontrowersji pojawia się w innym gatunku, który Scott uprawia z wielką pasją. Historycznym. Nie wszyscy uwielbiają kultowego „Gladiatora”, wielu gardzi „Królestwem niebieskim”, a już szczególnym niewypałem okazał się przekraczający granicę absurdu „Robin Hood”. Gdy w 1992 ów reżyser postanowił opowiedzieć nam dzieje odkrycia Ameryki przez Krzysztofa Kolumba, stawał w szranki z twórcą filmów o Jamesie Bondzie – Johnem Glenem – i jego szarym wyrobem o nazwie „Kolumb odkrywca”. Jak zakończyła się ta nie do końca równa walka?

W odróżnieniu od „Kolumba odkrywcy” film ten ma zdecydowanie pesymistyczną wymowę i jest okraszony mrocznym klimatem, naturalistycznymi scenami przemocy, niepokojącą muzyką i sporą dawką patosu. Śmierć, ryzyko, zagrożenie – czuć niemal na każdym kroku. Krzysztof Kolumb został tu przedstawiony jako zuchwały geniusz, który przeciwstawia się wszechpotężnej sile Kościoła, który przy pomocy Inkwizycji sprawuje krwawe rządy terroru, paląc na stosie swych wrogów. Jego niezachwiana wiara w odkrycie Nowego Lądu popycha go do odważnych decyzji, nieraz balansujących na granicy zdrowego rozsądku. Niestety – spełnianie własnych marzeń wiąże się z ogromnym nawałem trudności, które z czasem przerosną jego samego.

Trzeba przyznać, że film – mimo swej przygodowej otoczki – skłania do przemyśleń na paru płaszczyznach. Kolumb w interpretacji Scotta stał się człowiekiem o dynamicznym charakterze – pod tym względem film dzieli się na dwie części. W pierwszej widzimy go jako energicznego, pełnego ambicji wizjonera, którego nic nie może powstrzymać przed realizacją swych zamiarów. Nie boi się nikogo, bez pardonu porównując się do Jezusa w słowach „Aby objawić się światu, Jezus wybrał syna cieśli”. I to przed trybunałem inkwizycji!!! Pozwala sobie nawet na poufałe gesty w stosunku do królowej Izabeli. Jego niemożność wypełnienia swego przeznaczenia doprowadza do komicznej sceny ataku na klasztorną bibliotekę, podczas której zostaje znokautowany przez skonsternowanych mnichów. Jednocześnie jest głęboko religijny i pragnie zanieść Słowo Boże na nowo odkryte ziemie. W swym idealizmie nie traci oczywiście poczucia własnej wartości i domaga się za swoją wyprawę znaczących profitów finansowych oraz szlacheckich przywilejów. W drugiej połowie genueński żeglarz przechodzi jednak znaczącą przemianę: okazuje się, że człowiek, który dzięki odwadze i pomysłowości mógł dokonać pojedynczego czynu (czyli dopłynięcia do nieznanego wcześniej lądu), wymięka wraz z koniecznością działania długofalowego. Kolumb nie ma zamiaru usunąć się w cień i usiłuje wykorzystać swój sukces jako gubernator odkrytych ziem, lecz o ile pierwsza wyprawa zapoczątkowała przełom w historii ludzkości, o tyle następne prędko przerodziły się w istną drogę krzyżową. Zarządzanie niegościnnymi terenami i zmagania z niechęcią własnych współpracowników przerosły dalekowzrocznego żeglarza i znacząco podkopała jego wiarę w ideały. Niewiele brakowało, by brutalny świat intryg i wyzysku całkowicie zatracił jego człowieczeństwo.

Podczas oglądania filmu nie mogłem wyzbyć się wrażenia, że to właśnie „Jądro ciemności” (lub jego luźna adaptacja pt. „Czas apokalipsy”) stanowiły inspirację dla Scotta, który zaakcentował w swym dziele motyw starcia cywilizacji z dziką naturą. Co ciekawe, w jego wizji cywilizacja również okazuje się niewiele różnić od nieposkromionej, prymitywnej przyrody. Symboliczna jest zwłaszcza scena zabicia dwu heretyków: spalonego na stosie mężczyzny i duszonej garotą kobiety. Reżyser ukazuje nam ponury świat średniowiecza, w którym ludzie zachowują się nie gorzej niż zwierzęta. Innym znaczącym epizodem jest ten, w którym Kolumb staje się świadkiem niszczenia meczetu w Grenadzie po tym, gdy owo miasto zostaje zdobyte przez wojska hiszpańskie. Towarzysz Kolumba komentuje to następującymi słowami: „Niszczymy wspaniałą kulturę”. Kilka razy pada pytanie o rolę chrześcijaństwa w świecie – po odrzuceniu planów Kolumba przez Święte Oficjum ten wpada w złość i wypomina mnichom, że przez całe życie zajmują się nic nie wartą pisaniną.

Niestety, Ridley Scott nie ustrzegł się licznych banałów w swoim filmie, które mocno zaciemniły to niebagatelne przesłanie. Główny bohater przedstawia świat Indian jako nieskazitelny, a z jego ust padają takie wypowiedzi o tubylcach, jak „Nie znają takiego słowa, jak grzech” (sic!). A nie jest to jedyna wada. Uważam, że film mógł potrwać o pół godziny dłużej, gdyż wątek pierwszej wyprawy na morzu został potraktowany po macoszemu (pod tym względem „Kolumb odkrywca”, który opowiedział nam o tym w naprawdę interesujący sposób, ma wyraźną przewagę). Raził mnie też fakt, że wiele problemów Kolumb rozwiązuje wzniosłymi przemowani w stylu Williama Wallace’a. Zwolnione tempa często wypadają nieciekawie lub komicznie, a największą bolączką filmu jest sztampowy czarny charakter, którego wątek okazał się niemiłosiernie męczący i w dodatku fatalnie poprowadzony.

Jednak mimo powyzszych wad uważam, że film niesłusznie został niedoceniony. Moim zdaniem jego zalety w znaczący sposób przeważają nad dużo gorszymi elementami. I mam tu na myśli nie tylko arcydzieło muzyczne Vangelisa, które po latach przyćmiło swój film, lecz także dobre aktorstwo (zwłaszcza Sigourney Weaver w roli monarchini), znakomite dialogi i ogólny rozmach produkcji. Jako całość film niewiele się zestarzał i choć mógł być o wiele lepszy, to jednak mógłbym go z pewnością każdemu gorąco polecić. Myślę, że nawet widzowie nie zainteresowani historią będą niezmiernie zaintrygowani.

OCENA: 7,5/10

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s